Zmęczenie w pracy – badania pokazują, że nie jest najlepiej

14.04.21
clock 7 min.
Patrycja Polaczuk-Rutkowska
Zjawisko przemęczenia jest dla wielu z nas czymś normalnym. Ludzie bywają wyczerpani pracą, to się zdarza w każdej branży. Jednak kiedy ktoś od wielu miesięcy nie czuł się wypoczęty, ma problemy zdrowotne, a jego życie prywatne dotyka kryzys, powinno być to poważnym ostrzeżeniem. Zarówno dla tej osoby, jak i jego pracodawcy. W takiej sytuacji work-life balance okazuje się tylko wytartym frazesem.

Dyrektor najstarszego szpitala publicznego w USA, dr Max Goodwin, wciąż pyta swoich pracowników „Jak mogę pomóc?”. Jest zaangażowany, troskliwy i wyłamuje się wszelkim obowiązującym standardom. Pewnego dnia przegląda ankiety, z których wynika, że jego pracownicy są przemęczeni, niewiele śpią i spędzają zbyt mało czasu z rodzinami. Mówi im wtedy, że takie życie może skrócić ich egzystencję nawet o 30 lat. Choroby wieńcowe, depresja oraz nieefektywna praca (w tym popełniane w pracy błędy) są tragicznym skutkiem przepracowania.

Doktor Goodwin wie o tym doskonale. Co więcej – znajduje rozwiązanie – jedyne, na które stać publiczną placówkę. Zapewnia swoim pracownikom transport autobusowy z i do pracy. Zaoszczędzony w ten sposób czas mogą oni przeznaczyć np. na odpoczynek. Tak jest w serialu „New Amsterdam”. A jaka jest rzeczywistość?

Zmęczenie? Lekarzu, lecz się sam

Długie godziny pracy zatrudnionych w służbie zdrowia – zwłaszcza w czasie epidemii – po raz kolejny potwierdzają, że ten sektor jest jednym z najbardziej przeciążonych pracą. Nadgodziny lekarzy i pielęgniarek na dyżurach, spowodowany przede wszystkim niedoborem wykwalifikowanej kadry w publicznych placówkach są szkodliwe zarówno dla personelu, jak i samych pacjentów. Do lekarzy trafiają osoby, które w wyniku przepracowania chorują np. z powodu niewydolności układu sercowo-naczyniowego. Ale ten sam lekarz, który zaleca swoim pacjentom odpoczynek, sanatorium oraz unikanie sytuacji stresogennych, jest właśnie w pracy kolejną nadgodzinę.

Zmęczenie, depresja, stany lękowe, bezsenność, zaburzenia odżywiania, problemy w relacjach, nadmierne spożywanie alkoholu, kofeiny, napojów energetycznych oraz środków psychotropowych – to tylko niektóre skutki stresu i przepracowania. Zjawisko to dotyka nie tylko pracowników umysłowych, ale również fizycznych, zatrudnionych w magazynach, w halach produkcyjnych czy kierowców.

Aż 8 na 10 europejskich kierowców zawodowych jest przemęczonych. Taki sam odsetek przyznaje, że nie ma warunków, by właściwie odpocząć, narzeka na brak snu i zmęczenie – fizycznie i psychicznie. Niestety wpływa to na bezpieczeństwo wielu ludzi na drogach. Jak pokazują statystyki, co dziesiąty wypadek na autostradach w naszym kraju spowodowany jest zmęczeniem lub zaśnięciem kierowcy.

Polaku, czy cierpisz na CFS?

Niemal 11 mln Polaków (czyli prawie 1/3 mieszkańców naszego kraju) cierpi na chroniczne zmęczenie. Jednocześnie jesteśmy w czołówce najbardziej zapracowanych narodów w Europie. Urlopy ani weekendy nie pomagają, ponieważ nie potrafimy odpoczywać i prowadzimy bardzo niehigieniczny tryb życia. Wciąż jesteśmy w trybie stand-by, nie dbamy o siebie i nieefektywnie zarządzamy zadaniami – zarówno w domu, jak i w pracy. Rzadko delegujemy obowiązki, bierzemy na siebie kolejne projekty, nasze dzieci muszą chodzić na wszystkie zajęcia pozalekcyjne, a dom i auto powinny wyglądać jak z katalogu.

Niemal 11 mln Polaków (czyli prawie 1/3 mieszkańców naszego kraju) cierpi na chroniczne zmęczenie.

Ponadto nie rozstajemy się z telefonem służbowym, ponieważ szef w każdej chwili może wysłać e-mail z zadaniem „na wczoraj”. Firmowe komórki jadą więc z nami na wakacje, śpią obok naszego łóżka i towarzyszą nam podczas niedzielnego obiadu oraz ważnych rodzinnych uroczystości. Przy wigilijnym stole również rozmawiamy o pracy, a gdy znajomy zapyta, co u nas słychać, to w pierwszej kolejności zaczynamy narzekać na sytuację zawodową.

To prawda, że maruderstwo to nasz narodowy sport, ale jest też druga strona medalu. Niestety polscy pracownicy mają po prostu za dużo obowiązków. Wydłużone procesy decyzyjne, wadliwe systemy zarządcze, brak priorytetyzacji zadań, przestarzałe procedury i skostniałe struktury powodują rosnącą frustrację oraz niekończące się zmęczenie.

Niemal 100 tys. naszych rodaków ma objawy zespołu chronicznego zmęczenia (ang. chronic fatigue syndrom – CFS). Wyspanie się nie rozwiąże problemu, gdyż osoby cierpiące na CFS, budzą się zmęczone, a uczucie to jest tak silne, że wpływa destrukcyjnie na ich sferę zawodową i prywatną. Przewlekłemu uczuciu wycieńczenia towarzyszą także inne objawy, takie jak ból gardła, stawów, głowy, kołatanie serca czy problemy z koncentracją oraz zaburzenia pamięci.

Nieefektywna efektywność

Przepracowanie to nie tylko choroby psychosomatyczne osób, które wyrabiają 200% normy. To również spadek wydajności oraz zaangażowania takich pracowników, obniżenie jakości wykonywanej przez nich pracy, przy znaczącym wzroście ryzyka popełnienia błędu. To także rosnące koszty po stronie pracodawcy, bo takiemu pracownikowi trzeba zapłacić za nadgodziny, chociaż jego praca nie jest już tak skuteczna, jak na początku.

Przemęczenie pracą ma ogromny wpływ na efektywność, która spada już po przekroczeniu 50 godzin pracy tygodniowo. To z kolei pogarsza stan zdrowia fizycznego i psychicznego. I błędne koło się zamyka.

Spadek zaangażowania w pracy rysuje się już w skali ogólnoświatowej. Amerykański Instytut Gallupa zbadał, że problem może dotyczyć aż 80% pracowników, u których dostrzeżono znaczne obniżenie wydajności. W wyniku ciągłego zmęczenia w pracy tylko co piąty menedżer osiąga oczekiwany poziom efektywności.

Zapracowany jak Japończyk

Obok pracoholizmu narzuconego przez pracodawcę oraz nawykowego (wynikającego z naszego sposobu na życie, chęci osiągnięcia sukcesu czy konieczności spłaty kredytu), kilkadziesiąt lat temu odnotowano pracoholizm, który można nazwać kulturowym. W Japonii pracownicy – głownie umysłowi – z racji nadmiaru pracy, nadgodzin i związanego z tym ogromnego poziomu stresu są narażeniu na nagłą śmierć, zwaną karoshi. Pierwszy taki przypadek odnotowano już pod koniec lat 60. ubiegłego wieku, a w 2000 r. w wyniku przepracowania zmarł premier Japonii.

Niestety śmierć z przepracowania stała się dowodem na to, że zmarły był człowiekiem sukcesu, a jego odejście to dla rodziny powód do dumy… i szansa na wysokie odszkodowanie.

Zmęczony pracownik w czasach zarazy

Chociaż szczęśliwie daleko nam do japońskich statystyk, to jednak sytuacja nad Wisłą – zwłaszcza w czasach pandemii – nie jest satysfakcjonująca dla żadnej ze stron. Dla wielu pracodawców jest to okres niepewny. Nie lada wyzwaniem dla menedżerów staje się zarządzanie rozproszonym zespołem, dbanie o jego sprawne funkcjonowanie czy integrację nowych pracowników. Z kolei dla pracowników nie zawsze home office to dobre rozwiązanie. Może i nie trzeba stać w korkach, ale jednak efektywność pracy, przy jednoczesnym zajmowaniu się dziećmi, jest zadaniem niezwykle wymagającym i stresującym.

Co więc pracodawcy mogą zrobić, żeby znerwicowanym i przemęczonym pracownikom żyło się lepiej, a przynajmniej, by stali się mniej zmęczeni i bardziej wydajni?

Mogą usprawnić procesy oraz wewnętrzną komunikację, a także zadbać o komfort psychiczny pracowników poprzez np. dostęp do pomocy psychologicznej czy organizację webinarów na temat technik radzenia sobie ze stresem. Istotne będzie także poszanowanie czasu i prywatności pracowników czy budowanie atmosfery wzajemnego zaufania. Do bycia wyrozumiałym i wspierającym pracodawcą naprawdę niewiele trzeba. Dobrą relację na linii pracodawca–pracownik warto budować na zaufaniu oraz zapewnieniu, że firmie zależy na zdrowiu swoich podwładnych.

Prawdopodobnie kolejny bon na zakupy, otrzymany w ramach benefitów, nie zrobi na pracowniku wrażenia, ale menedżera, który osobiście dostarczyłby pracownikowi pakiet maseczek i jednorazowych rękawiczek do domu, zapytał, jak się czują on oraz jego rodzina, można zapamiętać na bardzo długo.

W końcu dobry pracownik to szczęśliwy pracownik.

Więcej o dobrych praktykach i zachowaniu work-pandemic balance przeczytasz TUTAJ.