Jak prowadzić konto na Facebooku, gdy szukasz pracy

28.01.20
clock 4 min.
artur-jablonski
Jak Cię widzą na Facebooku, tak Cię piszą. I rekrutują. Cóż – takie czasy. Profile w mediach społecznościowych mówią o nas bardzo dużo. Zdradzamy, co lubimy, gdzie bywamy, jak spędzamy czas, kto jest naszym bliskim.

Te wszystkie informacje trafiają nie tylko do naszych znajomych, są również łakomym kąskiem dla… rekruterów.

Czasy, gdy zaprezentować się mogliśmy dopiero na rozmowie kwalifikacyjnej, minęły bezpowrotnie. Dziś rekruterzy mają na nasz temat wyrobione zdanie, zanim jeszcze przekroczymy drzwi firmy, do której aplikujemy. To wszystko bardzo proste – wystarczy wyszukać kandydata na Facebooku.

Część firm wprost prosi o podanie linków do mediów społecznościowych w procesie rekrutacji – w tym na przykład ja! To nie oznacza, że ci, którzy o to nie proszą, nie podglądają naszych profili. Nie bądźmy naiwni. Profile są w większości publiczne. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, by wyszukać po podstawowych personaliach praktycznie dowolną osobę.

Do takiego szpiegostwa przyznaje się blisko 90% HR-owców!

Nie tylko to jedno miejsce jest sprawdzane – szykuj się również na wizytę na swoim Instagramie, Twitterze czy LinkedInie (tam z kolei zagląda 87% rekruterów).

Jak bronić się przed wścibstwem rekruterów?

Rozwiązaniem chroniącym przed rekruterami teoretycznie jest zmieniona nazwa profilu. Niektórzy użytkownicy mają konta, które nazwane są tylko imieniem np. Artur Artur czy niepełnymi danymi, jak Art Jab. Sęk w tym, że nie jest to do końca zgodnie z regulaminem Facebooka. Co za tym idzie, istnieje szansa, że nasze konto zostanie uznane za fałszywe i stracimy do niego dostęp.

Droga, by takie konto odzyskać, jest długa – może nawet wymagać poświadczenia od notariusza, że my to naprawdę my! A to już kosztuje niemało, nawiasem mówiąc. Aczkolwiek szansy weryfikacji możemy w ogóle nie dostać.

Nie tylko profil, ale i komentarze

Pamiętaj, że z Twojego profilu łatwo dostać się do miejsc, które lubisz i obserwujesz. Naprawdę zmotywowany rekruter może więc prześledzić, co wstawiasz na cudzych tablicach. Pilnuj więc języka i tonu wypowiedzi także wtedy, gdy komentujesz cudze profile lub fanpejdże!

Unikaj sztuczności

Jeżeli będziesz przesadnie szykować swój profil pod wizytę HR-owca, ten bez problemu to wykryje. Umówmy się – jeżeli na Twojej facebookowej ścianie znajdą się wyłącznie peany na temat swojej firmy (albo same udostępnienia treści z obecnego miejsca pracy) i eleganckie zdjęcia z biznesowych wydarzeń bez żadnych treści osobistych, może to bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Ustawienia prywatności

Najprostszą, lecz zarazem najlepszą metodą ochrony, jest zabawa ustawieniami profilu. Są dane, które domyślnie są publiczne i nie da się tego zmienić np. zdjęcie profilowe. Nad widocznością pozostałych mamy jednak kontrolę. Każdy album ze zdjęciami możemy przestawić na widoczność tylko dla znajomych – wówczas nikt niepożądany nie podejrzy, jak bawimy się w piątkowe wieczory. I jak dobra to była zabawa.

Podobnie z każdym postem na Facebooku. Większość użytkowników – mimo ostrzeżeń ze strony portalu – z wygody lub lenistwa publikuje z domyślnymi ustawieniami, czyli oznacza materiały jako publiczne. Pilnuj, by większość była tylko dla bliskich ci osób, czyli właśnie znajomych.

Uważaj na to, co publikujesz!

Najlepiej po prostu mieć się na baczności i dwa razy zastanowić nad postami, które wrzucamy na Facebooka. Złota zasada mediów społecznościowych brzmi: nie publikuj niczego, czego wstydziłbyś się pokazać mamie. Działa bez zarzutu i na pewno da dobre efekty!

A o tym, w jaki sposób dobrze się zaprezentować już podczas spotkania rekrutacyjnego, przeczytasz w kolejnym tekście Artura Jabłońskiego
https://praca.olx.pl/pracownik/post/rozmowa-o-prace-w-jaki-sposob-dobrze-sie-zaprezentowac.