Co skłoniło was do aplikowania do pracy w Rituals?
Kamila Charuta: Moją uwagę przyciągnęła komunikacja employer brandingowa Rituals, w szczególności ta prowadzona na Linkedinie. Zainteresowało mnie jak pracuje się w tej marce, jak wyglądają relacje w zespołach. Wychodziłam wtedy z bardzo korporacyjnego środowiska, gdzie relacji było mało. Potem okazało się, że to co widziałam na LinkedInie odpowiada rzeczywistości.
Michał Kmiecik: U mnie było inaczej — byłem wcześniej wiernym klientem marki. Dostałem pracę dopiero za drugim podejściem; za pierwszym razem się nie udało, ale szybko dostałem informację zwrotną o statusie aplikacji. Miałem dobre wspomnienia z tamtej rekrutacji, więc nie wahałem się spróbować jeszcze raz.
Czy wasze doświadczenia z rekrutacji i obserwacja firmy z zewnątrz pomagają wam dziś w kontakcie z kandydatami?
MK: Tak, bardzo. Można wspomnieć o własnych doświadczeniach i emocjach oraz niepewności, która zawsze towarzyszy procesowi. Zdarza się, że akurat nie udaje nam się znaleźć odpowiedniego stanowiska dla kandydata, ale to nie oznacza, że w przyszłości nie pojawi się taka możliwość – sama jestem tego najlepszym przykładem.
KCh: Z mojego punktu widzenia łatwiej jest zaprezentować kandydatowi, jak dobrze się tu pracuje bazując na własnych doświadczeniach. Jest tu przyjaźnie, firma jest inkluzywna — każdy jest mile widziany. Na początku każda nowa osoba przez kilka dni pracuje w sklepie, dzięki czemu poznaje rzeczywistość pracy „z praktyki, nie z ulotki”. To też daje pewność, że praca w sklepie może być przyjemna.
Czy pracownicy biura pracują w sklepach tylko podczas onboardingu?
MK: Oprócz pracy w sklepie w okresie wdrożenia, pracownicy biurowi zawsze są tzw. „christmas helperami” – wspierają sklepy przez 2–3 dni w najgorętszym okresie przedświątecznym w różnych miastach. To intensywny okres w wielu działach, dlatego warto takie wsparcie zaplanować z wyprzedzeniem. Jednak doświadczenie pracy w sklepie i kontakt z klientami są bezcenne, ponieważ pozwalają nam lepiej odpowiadać na pytania kandydatów, bazując na własnych doświadczeniach.
Czym różni się rekrutacja in-house w Rituals od pracy w agencji rekrutacyjnej?
KCh: To ogromna różnica — pracując in-house wiemy, z kim konkretnie dana osoba będzie pracować, w jakim zespole, jak wyglądają codzienne obowiązki. W agencji trudno pozyskać taką wiedzę. U nas rekrutujemy o czym rozmawiamy również z kandydatami na co dzień.

Jak oceniacie, czy ktoś pasuje do kultury organizacyjnej Rituals?
MK: Kluczowa jest proaktywność — łatwo ją zaobserwować podczas rozmowy. Pomocne są też pytania sytuacyjne. Największy znak ostrzegawczy dla nas jest wtedy, gdy obserwujemy, że kandydat mówi to, co uważa, że rekruter chce usłyszeć, zamiast postawić na otwartość i szczerość.
KCh: Łatwiej to wychwycić w rozmowach na żywo niż zdalnie. Bardzo dużo można wyczytać z postawy kandydata, a nawet tego w jaki sposób siedzi. Ważne jest dla nas dopasowanie do konkretnego zespołu i jego dynamiki – jeden kandydat może pasować do sklepu w Bełchatowie, a inny do sklepu w Jeleniej Górze.
Czy Rituals stara się też docierać do mężczyzn jako kandydatów i klientów?
KCh: Tak, zależy nam na budowaniu naszego wizerunku jako pracodawcy godnego rozważenia również wśród mężczyzn. Rituals rzeczywiście kojarzony jest z produktami dla kobiet, ale to nieprawda – każdy znajdzie zapach dla siebie. Mamy też całą linię produktów do pielęgnacji dla mężczyzn.
MK: W komunikacji pokazujemy mężczyzn pracujących w Rituals (w mediach społecznościowych, na stronie). Zawsze liczy się kandydat, jego umiejętności i doświadczenie, a nie płeć. Nasza otwartość na wszystkich jest widoczna w liczbie aplikacji składanych przez mężczyzn.
Na co powinien się przygotować kandydat, który aplikuje do Rituals?
KCh: Proces zaczyna się od przesłania CV. W formularzu na stronie jest również pole „komunikacja”, w którym zachęcamy kandydatów do napisania czegoś o sobie — od serca. Po wysłaniu CV zapraszamy na zdalną rozmowę (30–60 minut). Dalsze etapy zależą od stanowiska — aplikacje do pracy w biurze często wymagają dodatkowego spotkania na żywo. Zwykle są maksymalnie trzy etapy, większość procesów nie trwa dłużej niż miesiąc.
Prowadzicie też rekrutacje grupowe — jak one wyglądają?
KCh: Tak, właśnie wprowadzamy rekrutacje grupowe — to nasz pierwszy taki projekt. Efekty są świetne: kandydaci przychodzą na umówione godziny i chętnie dzielą się feedbackiem. Rekrutacje grupowe trwają około godziny i w tym czasie możemy spotkać się nawet z sześcioma kandydatami. To też dobra okazja dla menedżerów, by posłuchać opinii kandydatów o procesie.
KCh: Zapraszamy kandydatów do sklepu, aby poczuli jego atmosferę — zaczynamy od krótkiego przedstawienia, zadajemy różne pytania (dlaczego Rituals, doświadczenie, co robisz w wolnym czasie, ulubiony rytuał). Jeśli ktoś nie zna marki, dajemy czas, by przetestował produkty. Następnie prezentujemy je przy „Water Island” — to miejsce, gdzie kandydaci sprawdzają czy czują się dobrze w pracy z klientem (np. podczas masażu dłoni). W tych rekrutacjach bierze też udział store manager, zastępca lub ekspert — kandydaci poznają część zespołu.
Jak sprawdzacie, czy kandydat czuje się komfortowo z kontaktem fizycznym (np. przy Water Island)?
KCh: W rekrutacjach grupowych zawsze zadajemy pytania sytuacyjne dotyczące pracy przy Water Island. Jest to bardzo ważna część obsługi klienta, dlatego obserwujemy, jak kandydaci reagują czy są otwarci np. na wykonanie masażu dłoni. Każdy ma inne predyspozycje i role w sklepie, ale zależy nam, aby nasi pracownicy nie bali się kontaktu z klientami.
Jak radzicie sobie z „trudnymi klientami”?
MK: Doświadczenie z klientem uczy, że można się spodziewać różnych sytuacji. U nas jest naprawdę mało niekomfortowych sytuacji – nasi klienci są serdeczni, udziela im się atmosfera spokoju jaką kreujemy w sklepie. W okresie świątecznym jest jednak więcej stresu i wtedy wsparciem pracowników zajmują się nasi Area Managerowie. Dajemy pracownikom dostęp do platformy well-beingowej i opieki psychologicznej. To ważny benefit, szczególnie w pracy w retailu.
Jakie benefity oferujecie pracownikom?
MK: Dofinansowanie do opieki psychologicznej, dofinansowanie sportowe, opieka medyczna, zniżki na produkty, a nawet dofinansowanie transportu miejskiego.
KCh: Dodatkowo pracownicy mają dostęp do testowania produktów, wsparcie szkoleniowe i możliwości rozwoju. Mamy też budżety integracyjne dla sklepów — kierownicy sklepów mogą organizować integracje dwa razy w roku.
Co jeszcze wyróżnia kulturę organizacyjną Rituals i sprawia, że wy wciąż tu pracujecie?
KCh: Ludzie. Zespół i otwartość pracowników. Od pierwszego dnia byłam pozytywnie zaskoczona, że każdy jest otwarty — niezależnie od stanowiska. Na przykład nasza Managing Director zawsze spotyka się z nowymi pracownikami „na kawę”. To buduje kulturę zaufania i otwartości.
MK: Te „kawki” są ważne — zachęcamy, żeby nowi pracownicy poznawali ludzi z różnych działów. Biuro jest przytulne, mamy przestrzeń do spotkań i miejsca, żeby się wyciszyć. To wszystko sprawia, że spędzanie czasu w biurze nie wydaje się stratą czasu, tylko wartością.
Jakie działania podejmujecie w obszarze społecznej odpowiedzialności i ochrony środowiska?
MK: W zeszłym roku jako firma stworzyliśmy inicjatywę 10% Profit Pledge – zobowiązaliśmy się do przekazywania 10% naszego przychodu netto na działania wspierające dobrobyt ludzi i planety. Lokalnie również angażujemy się w globalne inicjatywy, takie jak np. „Pajamas Day”, wspierający fundację War Child. Tego dnia wszyscy przychodzimy do biura w pidżamach i jednocześnie wspieramy fundację.
KCh: Jesteśmy marką z certyfikatem B Corp. Otrzymanie tego certyfikatu potwierdza, że spełniamy wszystkie standardy społeczne, środowiskowe i prowadzimy nasz biznes odpowiedzialnie, z poszanowaniem dla natury, pracowników oraz podwykonawców. Jedną z najważniejszych inicjatyw jest wprowadzenie do sprzedaży refilii, czyli wkładów uzupełniających do naszych produktów, np. kremów czy świec. W ramach Profit Pledge wspieramy odbudowę lasów deszczowych w Kolumbii czy wspieramy fundację Tiny Miracles z Indii.