Znawcy kultury japońskiej mówią jednak, że wabi sabi nie da się w pełni wyjaśnić za pomocą słów. Trzeba je poczuć, przeżyć, doświadczyć. To bowiem coś więcej niż kierunek estetyczny czy nawet filozofia w zachodnim rozumieniu. To pewnego rodzaju postawa życiowa i wrażliwość na piękno, którą Japończycy rozumieją, jednocześnie celowo nie zamykając ich w żadnej konkretnej definicji. Wabi sabi jest niejednoznaczne i dla każdego nieco inne elementy składają się na jego istotę.
Nieco podobnie sprawa ma się zresztą z naszym dobrostanem. Każdy i każda z nas ma bowiem własne jego rozumienie.
Jak wabi sabi może wspierać dobre życie?
Wabi sabi sprzyja naszemu dobrostanowi, bo stoi w kontrze do zachodniej pogoni za doskonałością. Ów styl życia pokazuje, że perfekcja jest ułudą i że rzeczy są piękniejsze, kiedy pozwalamy im być doskonale niedoskonałymi. Pomaga porzucić obsesyjny pęd za wiecznym postępem, samodoskonaleniem, rozwojem, bogaceniem się, ulepszaniem, optymalizowaniem na rzecz docenienia tego, co jest w chwili obecnej. W całej jej ulotności i niedoskonałości.
Jak ujął to japoński pisarz i filozof Nobuo Suzuki, „Wabi sabi to moja recepta na przeżywanie samego siebie i porozumiewanie się ze światem w elegancki, harmonijny oraz łagodny sposób”.
Suzuki podkreśla, że istotą wabi sabi jest uznanie i akceptacja trzech prawidłowości:
- nic nie jest doskonałe
- nic nie jest skończone
- nic nie trwa wiecznie
To pochwała melancholii, przemijalności natury i czasu w ogóle. Wabi sabi oddaje cześć kruchości i ulotności życia i pozwala w pełni przyjmować je takim, jakie jest.
5 inspiracji dla naszej codzienności
Wabi sabi uczy nas zgody na nieidealność rzeczy, ludzi i siebie. Ta filozofia życiowa odrzuca dążenie do perfekcji i zachęca do dostrzeżenia piękna w niedoskonałości. Istotę tego piękna bardzo trafnie oddał w swoim utworze Anthem Leonard Cohen: „There is a crack, a crack in everything. That’s how the light gets in” (We wszystkim jest pęknięcie. Tędy właśnie dostaje się światło.)
Być może najpełniejszym artystycznym wyrazem owej doskonałej niedoskonałości jest kintsugi – japońska sztuka naprawiania potłuczonej ceramiki. Zamiast ukrywać pęknięcia, by przywrócić przedmiot do jego pierwotnego stanu, rzemieślnicy używają lakieru posypanego sproszkowanym złotem, srebrem lub platyną, aby podkreślić rysy. Czasem włączają nawet fragmenty innych rozbitych naczyń, tworząc zupełnie nową estetykę.
Podobnie jak kintsugi podkreśla pęknięcia złotem zamiast je ukrywać, tak samo nasze „blizny i niedoskonałości” – przeszłe zranienia, trudne doświadczenia czy niepowodzenia – mogą stać się podstawą naszej siły i życiowej mądrości.
2. Elastyczność wobec zmiany
3. Docenianie chwili obecnej
To, czego możemy uczyć się ze sztuki wabi sabi, to, że ową chwilową subtelność natury – ulotność płatków śniegu czy przemijalności jesiennego krajobrazu – można dostrzec tylko wtedy, gdy zwolnimy i naprawdę popatrzymy.
4. Wyrozumiałość wobec siebie
5. Prostota jako wybór
Wabi sabi to pochwała prostoty, minimalizmu, naturalności i bezpretensjonalności. Doskonałym przejawem owej prostoty jest oszczędność słowa w japońskiej formie poetyckiej haiku. Haiku składa się bowiem z zaledwie trzech wersów, których zadaniem jest w zwięzły sposób uchwycić moment, obraz natury lub ulotne doświadczenie. Ale owo umiłowanie umiaru i powściągliwości przejawia się także w innych sferach życia. Jako postawa życiowa wyraża się na przykład w posiadaniu tylko tego, co niezbędne do życia. Stoi więc w kontrze do nadmiernego konsumpcjonizmu naszych czasów, który sprawia, że gromadzimy więcej niż potrzebujemy, a często także niż możemy pomieścić w naszych przestrzeniach. Życie zgodne z tą filozofią oznacza ograniczanie nadmiaru na rzecz tego, co naprawdę istotne. Dążenie do owego minimalizmu w świecie zachodu widoczne jest w trendzie tzw. declutteringu czyli świadomej organizacji przestrzeni oraz usuwania nadmiaru rzeczy lub bodźców z otoczenia, żeby odzyskać klarowność i lekkość w codziennym funkcjonowaniu. Wabi sabi zachęca, by zamiast wypełniać każdą pustą życiową przestrzeń, z rozmysłem ją opróżniać. Może więc przejawiać się także pod postacią minimalizmu cyfrowego czy informacyjnego, w którym ściśle dawkować będziemy liczbę dostarczanych sobie wiadomości, powiadomień czy aplikacji. Innym przejawem wabi sabi korzystnym dla naszego dobrostanu może być minimalizm w relacjach, czyli ograniczenie kontaktów towarzyskich wyłącznie do tych, które wzbogacają nasze życie. I wreszcie możemy też zdecydować się na minimalizm w kalendarzu czyli odejście od wypełniania każdego dnia zadaniami i aktywnościami od świtu do nocy na rzecz czasu dla siebie bez konkretnego planu czy po prostu zwykle nicnierobienie.
Być może właśnie w owej prostocie połączonej z uważną kontemplacją zwykłej codzienności i natury – jej zmienności, asymetrii, przemijalności – kryje się źródło naszego dobrostanu. W dostrzeganiu sensu w pęknięciach, zmarszczkach i niedoskonałościach uczymy się akceptować życie takim, jakie jest i być w zgodzie ze sobą.