Jak nie wypaść z rynku pracy? Poradnik dla samouków

22.06.21
clock 5 min.
Kinga Makowska
Wiele umiejętności można nabyć samodzielnie, kończąc kursy i szkolenia, czytając czy wykorzystując sprawdzoną metodę prób i błędów, znaną też pod o wiele ładniejszą angielską nazwą action learning. Czy stawiając na samorozwój, każdą umiejętność trzeba mieć potwierdzoną dyplomem lub certyfikatem?

Kiedy kilka lat temu przeglądałam ogłoszenia rekrutacyjne, zaskoczyło mnie jak wiele ofert w obszarze wymagań zawiera konkretny profil wykształcenia. Moje zdziwienie było o tyle zasadne, że szukałam tylko stanowisk związanych z employer brandingiem – wtedy jeszcze mało popularną dziedziną, gdzieś na styku komunikacji i HR. “Wymagany dyplom magistra marketingu” – przeczytałam i zamyśliłam się. Większość osób, z którymi pracowałam w branży, trafiło do niej o wiele bardziej skomplikowaną ścieżką. Wcześniej pracowali jako HR-owcy, dziennikarze, sprzedawcy, psycholożki czy nawet finansiści.

Samouków jest coraz więcej

Po pierwsze – fala zwolnień dotknęła prawie każdej branży. Na rynku zaroiło się od profesjonalistów z dyplomami, zmienił się jednak charakter dostępnych prac. Biznes w dużej mierze przeniósł się do sieci, większej wartości nabrały kompetencje cyfrowe – w tym takie, które nabyć można, robiąc darmowe kursy. Dla osób funkcjonujących do tej pory w branżach dotkniętych przez pandemię samorozwój stał się jedyną drogą do stabilizacji.

Po drugie – okazało się że e-learning jest nie tylko tańszy, ale też bardziej efektywny od klasycznego siedzenia w szkolnej ławie. Badanie Brandon Hall Group udowodniło, że różnica w efektywności może wynosić aż 60% na korzyść nauki online.

Po trzecie – boom zanotowała branża tzw. masowych otwartych kursów internetowych (ang. Massive Open Online Courses – MOOC). Dzięki niskiej cenie i ogromnej różnorodności dostępnych opcji edukacyjnych popularnością zaczęły się cieszyć platformy uczące wszystkiego: od malowania, przez fizykę kwantową, po pieczenie bezglutenowego chleba.

Po czwarte – pracodawcy wydawali się mieć o wiele większą trudność z wykorzystaniem dostępnych narzędzi upskillingu i reskillinguwedług statystyk TalentLMS aż 27% amerykańskich pracowników nie otrzymało od swojego pracodawcy żadnych możliwości edukacyjnych, a aż 65% z tej grupy postanowiło uczyć się na własną rękę. W obliczu tak wielu zmian coraz łatwiej było o refleksję: „Skoro tak łatwo nauczyć się nowej umiejętności i zacząć nową ścieżkę kariery, to co mnie powstrzymuje?”.

Cienka granica między hobby a umiejętnością

Pierwszą przeszkodą może być nasza własna perspektywa i błędy poznawcze. Ryzyko istnieje, jeżeli przeceniamy (lub wręcz przeciwnie – zaniżamy) nowo nabytą wiedzę i umiejętności, a przy tym zwlekamy z ich weryfikacją w prawdziwym świecie. Nic dziwnego – sytuacja, w której łączymy pracę etatową z hobby, może trwać latami.

Mam za sobą podobne doświadczenie: przez wiele lat pracowałam w HR, a umiejętności komunikacyjne, analityczne i twórcze traktowałam jako miły, ale mało przydatny w pracy rekrutera dodatek. Sedno w tym, aby dobrze zidentyfikować moment, kiedy nowe umiejętności zaczną przeradzać się w nową ścieżkę kariery.

Jeżeli zaczynamy im poświęcać coraz więcej czasu, widzimy jasną perspektywę zarobku i dostajemy pozytywną informację zwrotną co do efektu naszych działań, czas zacząć myśleć poważnie o nowym kierunku rozwoju. Tak było w moim przypadku. Ofertę pracy w marketingu przyjęłam ze świadomością faktu, że wiele pojęć i definicji może być dla mnie nowych. Postawiłam na swoje silne strony, a potem zaczęłam identyfikować obszary, w których muszę się dokształcić. W końcu zawsze może okazać się, że jesteśmy dopiero na początku drogi i czas rozwinąć kolejne ważne kompetencje: miękkie, komunikacyjne czy techniczne.

Jak wygląda rozmowa rekrutacyjna z samoukiem?

W sieci roi się od list przykładowych pytań, które możemy usłyszeć od rekrutera, oraz odpowiedzi, które mają nas bezpiecznie przeprowadzić przez pole minowe rozmowy kwalifikacyjnej. Niestety, jest jeden haczyk: większość z nich jest już nieaktualna.

Osławione pytanie „Kim chce Pan być za 10 lat?” stopniowo zmienia perspektywę na zdecydowanie krótszy okres, a czasami w ogóle nie pada. Jeżeli jednak jesteśmy samoukami, musimy przygotować się na szczerą rozmowę o powodach zmiany ścieżki zawodowej. Rekruter będzie chciał dowiedzieć się, czy jesteśmy pewni swojej decyzji, posiadamy niezbędne umiejętności i chcemy rozwijać się w nowym kierunku.

Jeżeli jesteśmy samoukami, musimy przygotować na szczerą rozmowę z rekruterem o powodach zmiany ścieżki zawodowej.

Możemy spotkać się z pytaniami o konkretne umiejętności i testami kompetencji. Co bardziej dociekliwi rekruterzy mogą dopytywać się o powody porzucenia poprzedniej ścieżki zawodowej. Pamiętajmy jednak, że rozmowa kwalifikacyjna to również miejsce na zaspokojenie ciekawości kandydata. Możemy więc zapytać o kursy i szkolenia oferowane przez firmę lub podejście do zatrudniania osób bez dyplomu, za to z umiejętnościami praktycznymi.

Dużo da nam też rozmowa z menedżerem zatrudniającym. Nie bójmy się pytać o doświadczenie osób w zespole, do którego aplikujemy – być może nasza ścieżka kariery wcale nie jest aż tak oryginalna, jak nam się wcześniej wydawało.

Wybierajmy firmy otwarte na rozwój

Co jeżeli się nie uda? Początki w nowym zawodzie bywają trudne, a my nie mamy gwarancji, że pierwsza, druga czy trzecia rozmowa zakończy się sukcesem. Pamiętajmy o jednym: szukanie pracy to też doświadczenie edukacyjne. Pozwala nam coraz lepiej rozumieć potrzeby potencjalnych pracodawców i coraz pewniej prezentować swoje kompetencje.

Co więcej, pracownik, który samodzielnie dba o swój rozwój i świadomie kształtuje swoją ścieżkę kariery, to ogromna wartość dla potencjalnego pracodawcy. Dlatego wybierajmy organizacje, które doceniają nasze podejście. Firmy, które – tak jak my – są otwarte na to, co przyniesie przyszłość, i wolą przecierać szlaki, wciąż ucząc się czegoś nowego.